Trochę nad tym myślałam i zdecydowałam że jednak chcę żeby ludzie czytali to co piszę... może to coś zmieni, może to okaże się ważne. Teraz tylko muszę pisać na tyle interesująco/szokująco itp. itd. żeby ludzie chcieli to czytać...
Zastanawialiście się czasami nad sensem życia? Wiecie te wszystkie dyrdymały w stylu: kim jestem i dokąd zmierzam? czy to co mnie otacza jest prawdziwe czy to tylko cienie na ścianach jaskini, czy Matrix jest prawdą . . . . mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Ja czasami nad tym myślę. Czasami w czyli w tych rzadkich momentach kiedy nie jestem zbyt zapatrzona w komputer, kiedy mój umysł jest na tyle trzeźwy by w ogóle myśleć. Oglądacie demotywatory? ja tak. A znacie te demoty z kiblem? I nie, nie chodzi mi o te postimprezowe. Raczej te o kibu jako miejscu skupienia, gdzie przychodzą Ci do głowy najlepsze pomysły (np. ten). W każdym razie ja całkowicie się z nimi zgadzam. Mam nawet na ten temat swoją własną teorię (która prawdopodobnie nie jest anwet moja własna bo ktoś wcześniej na to wpadł... ale sokro ja o tym nie wiedziałam to jednak może ta teoria jest moja? jak to jest z tymi prawami własności/autorskimi/patentowymi? czy nie tak było z telefonem czy jakąs tam lampą? to temat do zastanowienia, czas wrócić do poprzedniego) ekhm, więc o czym to ja...? a tak, o mojej wspaniałej teorii. Kibel jako miejsce skupienia - głównie fizycznego dolnych partii mięśni pleców, wzbudza u nas również skupienie umysłowe (coś jak: gdy ciało pracuje to umysł wędruje). W każdym razie kiedy nasze ciało zajęte jest tym czym jest zajęte, kiedy pozbywamy się z niego 'odpadków', nasz umysł jest wolny od wszelkich ograniczeń, doświadczamy pewnego rodzaju 'oczyszczenia', nie tylko fizycznego, co właśnie prowadzi do porywów genialności. Które jednak niestety są wymywane z naszej głowy wraz z dźwiękiem spłuczki i zamykanych drzwi, gdy wracamy do prozy życia. W ogóle nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, jak wszystko co Nas otacza, wszystko co robimy, nawet najprostsze i najbardziej błahe czynności można jakoś zmetaforować (czy jest w ogóle takie słowo ??? jeśli nie było to już jest ;P) i porównać do sensu życia. Nawet sranie. Ehhh.
Czas kończyć to pisanie. I następnym razem zapisywać pomysły, które mi przyjdą do głowy. Zbyt często moje przypływy genialności stają się odpływami. Czas coś z tym zrobić! Kurczę, ale się podbudowałam:D